Paradoks szampański,czyli jakie targi przetrwają próbę czasu
Trwa światowa debata w sprawie schyłku targów. Jak dotąd bez konkretnych rezultatów. Wygłaszane opinie i prognozy maja charakter powierzchowny, naskórkowy, banalny wręcz.
Istotą targów, która wynika z rodowodu tej instytucji, jest być zwierciadłem rzeczywistości, a zwłaszcza gospodarki, życia społecznego, kultury i polityki. Nie jest możliwe, żeby na targach nie odbiły się znaki czasu, jak digitalizacja, nowoczesne technologie, globalna komunikacja, przenoszenie sfer życia społecznego do mediów, czyli tak zwane media społecznościowe, o które targi bez większego sensu zabiegają.
Targi są wrażliwsze od telewizji – nie ma niczego w życiu, czego wcześniej nie było na targach. Targi zawiadują najliczniejszą rzeszą sygnalistów, czyli ludzi, którzy wyłapują nowe zjawiska, nazywają je i wysyłają w świat.
A w sprawach biznesu – targi to nie jest gra o sumie zerowej, co oznacza, że na targowych interesach zarabiają wszystkie strony. W biznesie nie jest to normą.
Historycznego momentu w dziejach targów nie przegapiło nawet Światowe Stowarzyszenie Przemysłu Targowego, czyli UFI.
W maju w Weronie UFI odbyło Europejską Konferencję pod tytułem „Jakie targi przetrwają próbę czasu”. Konkretnej odpowiedzi na ten temat nie udzielono, choć wygłoszono wiele prelekcji, raczej na poziomie dziennikarskim.
Pól roku później, w listopadzie, odbył się w Petersburgu 85. Światowy Kongres UFI: “Dynamika transformacji – złożona przyszłość branży”. Było 450 delegatów reprezentujących światowy przemysł targowy.
Przyszłość na targach pojawia się znacznie szybciej, niż gdzie indziej, a polskie targi nie ustępują tym na Zachodzie. Maja tylko kiepski PR. Albo raczej nie maja go wcale.
Historia jest źródłem zrozumienia, buduje wspólnotę i wspiera pomysły oraz rozwiązania na przyszłość.
Kluczem do zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazły się targi w Europie, a szczególnie w Polsce jest „paradoks szampański”. To moja fraza, w historycznych księgach jej nie ma.
Rzecz dotyczy targów w Szampanii, największego placu handlowego i finansowego w dziejach Europy na przełomie XII i XIII wieku, które odniosły taki sukces, że doprowadziły się do samounicestwienia.
„Paradoks szampański” to chyba najważniejszy klucz do rozszyfrowania kondycji dzisiejszych targów. Dlatego do tego paradoksu wrócimy w następnym tekście, bo wymaga osobnego potraktowania.
Ilustracja: jarmark w Troyes, grafika XIX w., domena publiczna