Co nam zostało z tych lat. Dedykowane wystawcom

Zdjęcie tytułowe: Uroczystość jubileuszowa 5-lecia Centrum Targowego Kielce w 1997 roku. Na zdjęciu Witold Zaraska, wówczas właściciel targów kieleckich, a na Sali cały zarząd Korporacji Targowej.

Dobiega końca jubileuszowy rok polskiego samorządu targowego, który  założono 17 czerwca 1993 roku.  Zebranie założycielskie odbyło się  w pawilonie targowym, podczas 62. Międzynarodowych Targów Poznańskich. Członkowie – Założyciele, którzy reprezentowali wówczas 118 firm targowych, powołali pierwszy w dziejach Polski samorząd targowy  pod nazwą  Polska Korporacja Organizatorów Targów i Wystaw Gospodarczych. Dokonano  też wyboru pierwszego pięcioosobowego Zarządu Korporacji  w składzie: prezes – Stanisław Laskowski i wiceprezesi: Tadeusz Burzec, Wojciech Hellwing, Alojzy Kuca i Sławomir Majman

O tego czasu minęło ćwierć wieku. Nie wiadomo,  czy  samorząd targowy w Polsce dorobił się jakichkolwiek  osiągnięć, bo nikt niczego nie spisał i nic nie zostało  opublikowane.  A może rzeczywiście nie ma się czym chwalić?  Tymczasem, kiedy mowa o  targach  w ostatnim dwudziestopięcioleciu, jest o czym pisać, bo w Polsce  dokonała się rewolucja targowa o ogromnym znaczeniu gospodarczym, ekonomicznym, społecznym i kulturowym.

Historia naszego samorządu, który powinien być zwierciadłem przemysłu targowego,  pełna jest mitów, półprawd, przemilczeń i niedomówień. Różne jej wątki były przez ćwierćwiecze wymazywane, retuszowane, poprawiane i wygładzane.

Przede wszystkim mit założycielski

W maju tego roku, po Walnym Zgromadzeniu Polskiej Izby Przemysłu Targowego, która jest następcą Korporacji,  odbyło się wieczorem  uroczyste spotkanie dla upamiętnienia jubileuszu. Na scenę zaproszono weteranów samorządu, w tym i mnie. Był Andrzej Kokotek, bardzo kreatywny w sprawach finansowych, autor formuły finansowej, dzięki której Polska Korporacja Organizatorów Targów i Wystaw Gospodarczych, była najbogatszą  organizacją samorządu zawodowego w Polsce. Był ambasador Andrzej Byrt, swego czasu prezes PIPT oraz Urszula Potęga i Piotr Wojewodzic, kiedyś wiceprezesi. Na scenie byli też Grzegorz Siwek, bardzo aktywny w sprawach samorządowych, pomysłodawca i wydawca pisma „Wystawiennictwo”, co było rewelacyjnym pomysłem. Był też Kazimierz Marcinkowski, redaktor naczelny „Gazety Targowej”, której byłem właścicielem.

Dlaczego  tak szczegółowo o tym wspominam? Przede wszystkim ten tekst jest dedykowany wystawcom, którym nikt nie odsłania kulisów targowych i nie informuje kto jest kto na targach.  Poza tym usłyszałem wówczas ze sceny, ja  i szerokie gremium członków samorządu też , ilu to było wówczas pomysłodawców samorządu i jakie były  początki tej organizacji. Intrygująca konfabulacja i czyste zmyślenie.

Faksymile listu w sprawie założenia samorządu targowego z dnia 9 marca 1993 roku. Oryginał znajduje się w archiwach PIPT

List założycielski

Jako wydawca „Gazety Targowej” miałem dobrą orientację, co się dzieje na targach w Polsce i Europie, zwłaszcza po czerwcu 1989 roku, kiedy upadł w Polsce komunizm, choć mur berliński trzymał się jeszcze mocno. Przede wszystkim Międzynarodowe Targi Poznańskie straciły monopol na organizację targów. W kraju żywiołowo powstawały nowe ośrodki targowe, które zakładano na mocy ustawy z 23 grudnia 1988 , zwanej „ustawą Wilczka”, która miała 54 artykuły, ale jeden zapis najważniejszy, że „wszystko, co nie jest zabronione –  jest dozwolone”.

W 1992 roku wydałem pierwszy „Raport Targowy”, który ujawniał, jak groźny może to być żywioł. Zacząłem więc namawiać dyrektora Targów Poznańskich, Stanisława Laskowskiego, żeby założyć samorząd targowy i ucywilizować ten dziki rynek. Szef MTP ignorował moje pomysły, a nawet zaczęły go irytować.

Byłem  w 1988 roku  stypendystą Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Targowego (AUMA), skąd dostałem wiadomość, że niemieckie targi, w tym Stuttgart, są bardzo zdecydowane wejść do Polski. Teraz chodziło już o wielką sprawę – o polskie targi w Polsce.

9 marca 1993 roku napisałem do prezesa Zarządu MTP ostatnie pismo, kopię  zawiozłem do  Andrzeja Byrta, byłego zastępcy dyrektora MTP, wówczas sekretarza stanu w Ministerstwie Handlu Zagranicznego, który swoimi, dyplomatycznymi sposobami  przekonał Laskowskiego. Tak powstał polski samorząd targowy.

Treść pisma cytuję dosłownie jako dokument czasów i na wieczną rzeczy pamiątkę:

„PROJEKT

powołania organizacji samorządowej zrzeszającej organizatorów targów i wystaw w Polsce

I.Idea

  1. Żywiołowy i nieskrępowany rozwój rynku targowego w Polsce zaczyna szkodzić tak organizatorom targów, jak i wystawcom. Powszechnie narusza się dobra osobiste instytucji targowych (np. tylko w marcu br. odbywa się 9 imprez pod nazwa targi konsumpcyjne , targi towarów WIOSNA’93), naruszone zostają zasady zdrowej konkurencji (kalendarz imprez ujawnia nakładające się terminy targów), kwitnie ostracyzm, wystawcy są zdezorientowani (dotyczy to zwłaszcza zagranicznych uczestników), deprecjonuje się image instytucji targowych w Polsce, zaniechana została logika biznesu targowego w kraju.
  2. Centrum Informacji Targowej przy „Gazecie Targowej” zarejestrowało już 53 organizatorów targów i wystaw w Polsce. W Niemieckiej Republice Federalnej, uważanej za największy plac targowy w Europie, AUMA rejestruje 41organizatorów targów. W zasadzie nie jest do policzenia ilość imprez targowych i handlowych w kraju, ponieważ imprezy wywołuje się często spontanicznie , z dnia na dzień, z naruszeniem pragatyki organizacyjnej .Żywiołowa kreacja imprez spowodowała zamieszanie w nazwach, terminach i branżach.
  3. W Europie istnieje kilkadziesiąt organizacji samorządowych , gospodarczych i kontrolnych , których przedmiotem jest reprezentacja i koordynacja wszystkich zagadnień związanych z targami i wystawami w kraju i za granicą. Są to nie tylko towarzystwa i związki organizacji targów i wystaw, ale również stowarzyszenia i związki chroniące interesy uczestników targów, tj. wystawców i zwiedzających. Wszystkie te instytucje , często ze wsparciem rządowym, w istocie rzeczy wspierają interesy wszystkich zainteresowanych  stron.
  4. Cele projektowanej organizacji

Celem byłaby reprezentacja i koordynacja całości zagadnień związanych z targami i wystawami w kraju i za granica, a w szczególności:

  1. Propagowanie i promocja krajowych instytucji targowych w Polsce i za granicą
  2. Podejmowanie działań na rzecz stałego podnoszenia roli i funkcji targów w gospodarce krajowej
  3. Reprezentowanie instytucji targowych wobec władz państwowych i gospodarczych
  4. Współpraca z władzami, instytucjami i prasą
  5. Skatalogowanie branż targowych (rejestr AUMY wymienia ponad 300 haseł branż targowych) i podział branż miedzy organizatorów
  6. Koordynowanie kalendarza imprez targowych
  7. Wymiana doświadczeń dla usprawnienia usług na rzecz wystawców i zwiedzających
  8. Obrona interesów wystawców i kupców
  9. Rozstrzyganie ewentualnych sporów między organizatorami i pomoc organizacyjna

Stowarzyszenie winno zmieścić w swojej strukturze kilka komisji, w tym komisję statystyki i kontroli przyznającej znak kwalifikacyjny i  referencyjny.

III. Działania organizacyjne

Proponuję, aby czynności organizacyjne oprzeć na Centrum Informacji Targowej i Gazecie Targowej, jako instytucji niezależnych. Eliminuje się w ten sposób przypuszczenie o chęci zawłaszczenia rynku targowego przez jednego organizatora targów.

Statut, strukturę    organizacyjną  i finansowanie należy dyskutować z grupa inicjatywną.


Z poważaniem
Prezes Zarządu
Redaktor Naczelny
Alojzy Kuca”

 

PS
Co nam to przypomina? List cytuję nie tylko jako ciekawostkę historyczną, ku pamięci, ale też jako przestrogę.
Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego polski samorząd targowy ufundował sobie na szefa samorządu zawodowego osobę spoza branży. Z całym szacunkiem dla miłej Pani Prezes PIPT, ale to dokładnie tak, jakby na czele samorządu adwokackiego postawić chirurga, a szefem Izby Lekarskiej ustanowić policjanta. Nie było nikogo z branży. Wspomniany już Andrzej Kokotek jako wiceprezes był szczególnie uwrażliwiony na profesjonalizm i kompetencje w sprawowanie funkcji. I powtarzał: „kiedy boli mnie serce idę do kardiologa, a nie ginekologa, choć ten  lekarz i ten  lekarz.

Foto: Archiwum, Alojzy Kuca

 

 

Dodaj komentarz