Odradzającą się Polskę na światowe salony wprowadzała sztuka

W sierpniu 1915 roku, kiedy wykluwała się niepodległość, Stefan Żeromski wystąpił na sesji gospodarczej w Zakopanem z odczytem: „Literatura a sprawa polska”. Na zakończenie zwrócił się do zacnych naówczas słuchaczy z pytaniem: I co dałaś zbudzonemu ludowi swemu literaturo i sztuko polska?


Targi Sztuki w Krakowie 2012 r.
Foto: Archiwum

100 lat minęło i nic mi nie wiadomo, żeby ktokolwiek na to pytanie odpowiedział. Autor „Przedwiośnia” wypominał, że polska literatura i sztuka są narodowe, bo tylko w narodzie są znane, że mają swój cel własny, to jest przetwarzania sztuki na piękno, a nie doraźny, w służbie codzienności i w celu wywoływania
w niej zmian. Literatura nie jest od spraw politycznych, bo od tego jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a od spraw społecznych – jest minister spraw wewnętrznych. I dalej pisze: „W ciągu ostatniego ćwierćwiecza ubiegłego stulecia i na początku bieżącego trzykrotnie usiłowano wydobyć sztukę polska
i literaturę piękną ze społecznej pańszczyzny oraz proklamować jej europejskie prawo do swobody. Było to usiłowanie Stanisława Witkiewicza , który w tym celu założył pismo »Wędrowiec« , później Stanisława Przybyszewskiego, który w tym celu założył pismo »Życie«, wreszcie Zenona Przesmyckiego , który w tym celu założył pismo »Chimerę«”.

Od „Rzeczy Pięknych” do „Art & Business”

W Krakowie w 1918 roku, na powitanie niepodległości, ukazał się pierwszy numer miesięcznika „Rzeczy Piękne” poświęconego architekturze, sztukom plastycznym i przemysłowi artystycznemu. Wydawcą było krakowskie Muzeum Przemysłu, powstałe w 1868 roku, drugie po warszawskim muzeum przemysłowe na ziemiach polskich. Zwyczajem tamtych czasów przemysł i rzemiosło zawsze wiązano ze sztuką. Muzeum prowadziło warsztaty rzemieślnicze, które pełniły rolę szkoły artystycznej. W 1934 roku Muzeum Przemysłowe przekształcono w Muzeum Przemysłu Artystycznego, które upaństwowiono w 1951 roku.


Foto: GG Parkiet

W artykule wstępnym w „Rzeczach Pięknych”, który zatytułowano „O potrzebie sztuki”, redakcja pisma wypisała te same cele, z którymi 70 lat później zwracałem się do czytelników pierwszego numeru „Art & Business. Gazeta Aukcyjna” w lipcu 1989 roku.

„Art & Business” ma fascynującą historię i zakręcony rodowód. Polska Ludowa bankrutowała, inflacja wynosiła ponad 240 proc., dolar kosztował 11 tys. zł, dług państwa przekraczał 40 mld dolarów – a ja postanowiłem wykorzystać ten chaos i wydać pismo, które miało wykreować rynek sztuki oraz promować polską sztuką w kraju i na świecie. Na rynku poza sztuką nie było niczego, a jak powtarzał John D. Rockefeller – nie ma takiej katastrofy, na której nie można zarobić.

Otwarcie Pawilonu Polskiego na Wystawie Światowej w Nowym Jorku w 1939 r.
Foto.: Archiwum

Inauguracyjny numer wypełniały pionierskie teksty animatorów rynku sztuki: Floriana Zielińskiego, kolekcjonera plakatów, który rozsławił polskich plakacistów w całej Europie; Wojciecha Makowieckiego – eksperta od grafiki czechosłowackiej, organizatora wystaw polskiej grafiki i plakatu w Pradze
i Bratysławie, przyjaciela najwybitniejszych grafików czeskich i słowackich oraz Mariana Golki, socjologa sztuki.

Okładka „A&B” nr 1/1989. Projekt Stasys Eidrigevicius.
Foto: Archiwum

„Art & Business” zapowiedziałem dziesięć lat wcześniej w kwartalniku „Sztuka” w czerwcu 1979 roku w artykule „Rynek dzieł sztuki”. Samo sformułowanie „rynek sztuki” wywołało polityczną i ideologiczną wrzawę, zwłaszcza że postulatem było stworzenie przestrzeni dla artystów, którzy chcieli się uwolnić od państwowych zamówień. Redakcja „Sztuki” poprzedziła tekst znamiennym naówczas ostrzeżeniem: „Zamieszczając poniższy tekst, zdajemy sobie sprawę,
że zawarte w nim tezy jak i stanowisko Autora są dyskusyjne. Mamy też świadomość, że poruszamy trudny i skomplikowany problem (…) Zamiast wzorem światowych czasopism bronić artystów przed handlarzami Redakcja proponuje rozpatrzyć punkt widzenia Autora”.

Zofia Stryjeńska, „Cztery Pory Roku”, Lipiec, Międzynarodowa Wystawa Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu 1925 r.
Foto.: Archiwum

Andrzej Okińczyc, Alojzy Kuca, akryl 1994 r.
Foto: Archiwum

Sztuka i kultura to najsilniejsze narzędzia promocji. Dla odrodzonej Rzeczypospolitej naturalnym sposobem na budowanie dobrego wizerunku były targi
i wystawy, zwłaszcza wystawy światowe. We wczesnej niepodległości nie było się czym chwalić. Ale niezawodną okazała się sztuka – polska architektura, malarstwo, plastyka i rzeźba. Na wystawach światowych w Paryżu, Brukseli i Nowym Jorku polskie pawilony zdobywały najwięcej nagród spośród kilkudziesięciu państw świata.

Okazuje się, że o postrzeganiu państwa nie decyduje tylko gospodarka i technologia, ale siła i wielkość jego kultury i sztuki. Nie pojedynczych artystów – tylko rynku kultury i sztuki.

Narodziny polskiego rynku sztuki zbiegają się dokładnie z odzyskaniem niepodległości. Znakomicie opisuje ten czas Sławomir Bołdok , historyk sztuki, w książce „Antykwariaty artystyczne, salony i domy aukcyjne. Historia warszawskiego rynku sztuki w latach 1800–1950″.

Przez 100 lat apetyt na sztukę w Polsce rósł wolno, bo nie było kapitału, a rynek dzieł sztuki ukorzeniał się na miarę tego apetytu. Taka już jego natura. Przełomem był rok ubiegły, który okazał się rekordowy na polskim rynku, aczkolwiek wielu krytyków sztuki, marszandów i kolekcjonerów twierdzi, że nie jest to jeszcze rynek europejski, a zaledwie regionalny.

Aukcje sztuki w Polsce

Pierwsze aukcje sztuki organizowano już w okresie międzywojennym. Do najbardziej znanych należały licytacje przeprowadzane przez warszawski Dom Sztuki SA, założony w 1921 roku i Pałac Sztuki działający w latach 1925–1944. Po wojnie handel sztuką został zmonopolizowany przez państwową Desę. Aukcji nie organizowano, choć Desa zatrudniała wielkiej klasy przedwojennych antykwariuszy, marszandów i rzeczoznawców, z których pierwszorzędnym był Sławek Bołdok, później profesjonalny redaktor pisma „Art & Business”.

W 1989 roku, już w III Rzeczypospolitej, powstały dwa domy aukcyjne (Unicum i DAES), a w następnym roku cztery kolejne: Agra, Polswiss Art, Rempex
i Altius. Odbyło się wówczas prawie 30 aukcji dzieł sztuki. Obrót wynosił niewiele ponad 40 mln zł. W 1990 r. istniały 174 galerie – osiem lat później było ich prawie 300.

Rynek sztuki jest najlepszym zwierciadłem sytuacji ekonomicznej i społecznej kraju. Pod koniec lat 80. sytuacja gospodarcza sprzyjała zakupom dzieł sztuki. Wprowadzono wolne ceny, inflacja była ogromna (w 1990 r. wynosiła 685,8 proc.) i lokata w dziełach sztuki okazywała się najlepszym zabezpieczeniem zasobów finansowych. Ponadto kupowanie dzieł sztuki było w dobrym tonie, dodawało prestiżu i nobilitowało świeżych milionerów. Popyt na obrazy rósł w takim tempie, że nasze ceny na aukcjach były wyższe niż na Zachodzie. Więc sprowadzano je do kraju, zwłaszcza poloniki, z Monachium, Paryża i Londynu. Modę na polskich malarzy ze szkoły paryskiej nakręcała jeszcze kolekcja École de Paris Wojciecha Fibaka.

W 2017 roku, prawie 30 lat po bankructwie państwowego mecenasa, obrót na polskim rynku sztuki przekroczył nieosiągalny dotąd próg 200 milionów złotych. W ubiegłym roku odbyły się 284 aukcje, na których uzyskano 214,1 mln zł, o 50 mln zł więcej niż w roku poprzednim.

Na rynku sztuki to był najlepszy rok w historii. Obfitował w rekordy cenowe, które są niezwykle intrygujące: 16 grudnia w Domu Aukcyjnym DESA Unicum sprzedano obraz „Macierzyństwo” (1904 r.) Stanisława Wyspiańskiego za cenę 4 mln 366 tys. zł.

Do tej pory najdroższym polskim obrazem na rynku było „Zabicie Wapowskiego” Jana Matejki. Matejkę sprzedano za 3,7 mln zł. Wcześniej przez 13 lat królowała cena 2,1 mln za „Rozbitka” Henryka Siemiradzkiego.

Rok 2017 był również przełomowy na światowym rynku sztuki współczesnej i dawnej. W listopadzie w Domu Aukcyjnym Christie’s w Nowym Jorku
za rekordową cenę 450,3 mln dolarów sprzedano obraz Leonarda da Vinci „Salvotor Mundi” – Zbawiciel świata, choć autentyczność tego obrazu kwestionowało wielu ekspertów. Sprzedawał Rosjanin, opłacając wcześniej ogromną kampanię reklamową. Pikanterii temu wydarzeniu nadaje fakt, że 60 lat wcześniej angielski kolekcjoner kupił „Zbawiciela świata” za 125 dolarów. Na drugim miejscu uplasowała się praca „Bez tytułu” Jeana-Michela Basquiata (1960–1988) sprzedana za 110,5 mln. Cały rynek sztuki współczesnej odnotował 7,6 proc. wzrostu.

Inwestycje w sztukę

Rynek sztuki to w istocie sprzedawanie artysty, jego losu i dziejów obrazu. W sztuce nie ma demokracji. Wielkość artysty i jego cena pochodzą z nadania,
z rynku sztuki właśnie.

Początkiem zamierzonego inwestowania w sztukę jest inicjatywa francuskiego finansisty Andre Levela, który w 1904 roku namówił 12 inwestorów, aby każdy
z nich wyłożył po 212 franków na zakup sztuki współczesnej. W marcu 1914 roku zgromadzoną kolekcję 100 obrazów, w tym Picassa i Matissa, sprzedano
na aukcji za cenę dziesięciokrotnie wyższą od ceny zakupu. Po rozliczeniu okazało się, że każdy czterokrotnie pomnożył swoją inwestycję.

Raport Deloitte wycenia światowy rynek sztuki na około 43 miliardów euro. Polski szacuje się na około 300–350 milionów złotych. Ale to dopiero początki. Należy mieć nadzieję – jak piszą w raporcie – że historyczne katastrofy są już za nami i stopniowo nasze dzieci i wnuki powrócą do dawnych polskich, kolekcjonerskich tradycji. Już teraz bogatsza część naszego społeczeństwa zaczyna traktować sztukę jako inwestycję. Firmy z dumą prezentują niebanalne dzieła sztuki w swoich eleganckich siedzibach. Najważniejsze, aby zmienić podejście do sztuki, myślenie o niej. To prawda, że sztuka zawiera w sobie elitarność, ale świat się błyskawicznie zmienia, dzięki niesamowitym technologiom, internetowi. Teraz każdy może być elitarny, chociażby przez łatwy dostęp do wiedzy, sztuki, informacji… Bądźmy nietuzinkowi, świadomi, stawiajmy wysokie oczekiwania, wybierajmy tylko to, co ma wartość.

Inwestujący w sztukę są przekonani, że przeciętny, roczny przyrost wartości dzieł sztuki jest najwyższy ze wszystkich dóbr rzadkich. Potwierdzeniem jest właśnie „Macierzyństwo”. Cenę wywoławczą obrazu ustalono na 800 tys. zł, a estymację, czyli szacowaną cenę sprzedaży, maksymalnie na 2 mln zł. Obraz wcześniej wystawiono na aukcji w 2007 r. Wtedy jego cena wywoławcza wynosiła 300 tys. zł, a sprzedano go za 620 tys. zł. Przez dziesięć lat cena obrazu wzrosła sześciokrotnie.

Juliusz Windorbski, prezes DESA Unicum, mówił przed aukcją, że w sztuce europejskiej jest to najlepsza malarska interpretacja dzieciństwa. Podkreślał, że
w jego ocenie rynek sztuki ma się w tej chwili bardzo dobrze, a kolekcjonerów interesują przede wszystkim wybitne polskie dzieła, za które gotowi są płacić coraz wyższe ceny.

Niezwykle ciekawą tabelę, historycznych już, cen malarstwa ułożył Sławomir Bołdok w pierwszym numerze „Art & Busines” w 1989 roku:

Sztuka na targach i wystawach

26 listopada uroczyście otwierano ostatnie Targi Sztuki Interart. Dwa tygodnie wcześniej upadł mur berliński. W Polsce ogłoszono koniec komunizmu.
W uwolnionej gospodarce natychmiast rozwinął się ogromny, jak na miarę naszej gospodarki, przemysł targów i wystaw. Zaczęto organizować również targi sztuki. Międzynarodowe Targi Poznańskie organizują corocznie Festiwal Sztuki i Przedmiotów Artystycznych, który cieszy się ogromnym powodzeniem.
To ciekawa i pełna plastycznej pasji impreza. W październiku tego roku w Arkadach Kubickiego w Warszawie odbędą się 16. Targi Sztuki, przyciągające renomowane galerie i kilkutysięczną publiczność.

Dwie edycje targów sztuki w latach 2012 i 2013 zorganizowały Targi w Krakowie. Było to znakomite miejsce dla miłośników współczesnego malarstwa, grafiki
i rzeźby.

Współcześni polscy artyści w pierwszej kolejności wystawiają się na Zachodzie, gdzie odnoszą głośne sukcesy i budują ceny. Tak wykreowała się pierwsza liga naszej współczesnej sztuki, która nadała międzynarodowy fason kulturze.

W latach 90., w sytuacji wolnego rynku, ukształtował się nowy format artysty i życia artystycznego, którego cechą wyróżniającą jest niezależność twórcza. Przykładem Andrzej Okińczyc, intrygujący malarz, w sztuce portretu wybitny. Swoje najnowsze prace nazywa „obiektami”, bo są wielowymiarowe, nawet trudne w eksponowaniu. Czysta sztuka.

Polska na Wystawach Światowych

Ledwie siedem lat po odzyskaniu niepodległości – Polska urządziła wspaniałą ekspozycję na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictw
w Paryżu w 1925 roku. Twórcą i komisarzem Pawilonu Polskiego był mecenas Jerzy Warchałowski, legendarny organizator polskiego życia artystycznego, autor fundamentalnego dzieła Polska Sztuka Dekoracyjna (1928). Pawilon zdobiły witraże Józefa Mehoffera Męka Chrystusa i Pory Roku Zofii Stryjeńskiej.

Wystrój pawilonu, zdominowany przez artystów z Krakowa, uznano za wybitny. Polskich artystów nagrodzono Grand Prix a Stryjeńska, księżniczka malarstwa polskiego otrzymała aż cztery Grand Prix i otrzymała wyróżnienie specjalne. Polską sztukę obejrzało ponad 10 mln osób.

Nasza kolejna prezentacja na światowej scenie to udział w Wystawie Światowej w Brukseli w 1935 roku. Wystawę urządzono na 100-lecie niepodległości Belgii. Wnętrze Pawilonu Polskiego zdobiły reliefy Stanisława Rzeckiego Polska ofiarowuje swe dary Europie. Polską ekspozycję uroczyście otwarto 3 maja w rocznicę konstytucji. Belgowie jedną z głównych arterii prowadzących na wystawę nazwali aleją Sobieskiego. W Pawilonie Sztuk Pięknych wystawiało swoje prace ponad 30 polskich artystów, w tym dzisiejsi liderzy rynku aukcyjnego: X. Dunikowski, M. Gottlieb, W. Krzyżanowski, W. Lam, Z. Pronaszko , W. Taranczewski.

Motto Wystawy Światowej w Paryżu w 1937 roku to: Sztuka i technika w życiu codziennym. Dla Polski było to ogromne wyzwanie. W wystawie uczestniczyło 47 państw i zwiedziło ją ponad 30 mln osób. Tym razem Paryż urządzili artyści z Warszawy. Podobno krakowskich artystów zawiadomiono nie w porę
i zaproszenia były niestosowne.

Wnętrze Pavillon National de la Pologne zdobiło siedem posągów wybitnych Polaków, każdy wykonany przez innego rzeźbiarza. Byli to: Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Mikołaj Kopernik, Tadeusz Kościuszko, Adam Mickiewicz, Fryderyk Chopin i marszałek Piłsudski. Tak uczyliśmy świat naszej historii.

I ostatnia Światowa Wystawa w Nowym Jorku w 1939 roku. Tematem przewodnim było Budowanie Świata Jutra. W Expo ’39 uczestniczyło 55 państw
i zwiedziło ją 55 mln ludzi. Pierwsza edycja trwała od 30 kwietnia do 31 października. Uroczyste otwarcie Polskiego Pawilonu odbyło się 3 maja w 148. rocznicę ustanowienia Konstytucji 3 maja. Tylko 12 państw, w tym Polska, miało samodzielne pawilony. Potężny pomnik Jagiełły, stojący przed wejściem do pawilonu, jest dziś jednym z najpiękniejszych pomników w Nowym Jorku i stoi, jako jedyny, w Central Parku. Komisarzem generalnym polskiej ekspozycji był Stefan Ropp, dyrektor Międzynarodowych Targów Poznańskich.

Efektu promocyjnego już nie wykorzystaliśmy. W Nowym Jorku zostały nasze bezcenne eksponaty. I są w Ameryce do dziś.

Podróż po wystawach światowych rozpoczęliśmy, po długiej przerwie, w 1992 roku w Sevilli. I z różnym skutkiem jesteśmy na nich obecni do dziś. Ostatnio
w Astana Expo 2017.

CV | Alojzy Kuca, ur. 1947, twórca, właściciel i wydawca pisma „Art & Business”, Sztuka Polska i Antyki (1989–2001), założyciel Instytutu Promocji Kultury
i Polskiego Instytutu Targowego, wydawca „Gazety Targowej” (1971–2010), inicjator Targów Sztuki Interart i Targowych Prezentacji Sztuki, autor kilkudziesięciu artykułów o marketingu na rynku sztuki i marketingu targowym.

Pierwodruk: Rzeczpospolita i Parkiet, autor Alojzy Kuca, 23 marca 2018 rok

Dodaj komentarz