Czarne na czarnym. Obrazy Wojtasiaka w aranżacji Okińczyca

Do końca czerwca w Galerii Chemicum w Poznaniu przy ul. Umultowskiej 89 B  trwa wystawa malarstwa Bogdana Wojtasiaka. Wystawa nie ma tytułu, ma za to znakomite obrazy.  Artysta w katalogu wystawy napisał: Czas, który osadza się w pamięci przestrzeni, dla której nie sposób arbitralnie wyznaczyć granic, ślad obecności – to „białe tematy”, motyw przewodni wielu obrazów i rysunków. Biel jest polem zapomnienia  i polem ekspresji. Jest nasza świadomością gotową na przyjęcie bodźców, ekranem dla wyobraźni. Cisza zagrożona hałasem.

Otwarcie wystawy

Wojtasiak mówił o tym na otwarciu wystawy, w obecności dziekana Wydziału Chemii, wielkiego miłośnika sztuki i Andrzeja Okińczyca, który tę chemiczną przestrzeń wypełnia sztuką od dawna.

Wojtasiak, jako artysta i profesor Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, mówiąc o swoim malarstwie, operuje słowami – kluczami, które otwierają drzwi do rozumienia jego malarstwa. Jest to język z obszaru filozofii,  estetyki, architektury i psychologii: czas,  przestrzeń, płaszczyzna, kolor, ekspresja, cisza i hałas.  To są ramy, które Wojtasiak zapełnia farbami zamiast słowami. Opisywanie rzeczywistości słowami to już inna dyscyplina. 

Galeria  Chemicum, gdyby jeszcze ktoś nie wiedział, to wyróżniająca się przestrzeń wystawowa w Poznaniu. Profesor  Henryk Koroniak, dziekan Wydziału Chemii zna się najlepiej na dobrej chemii. Jak rzadko gdzie ta chemia między artystą, jego dziełami a publicznością ma tak  wysoką aktywność.  To taka polska wersja artchemi.

Na obrazy Wojtasiaka trzeba patrzeć. To są kotary, za którymi kryje się przesłanie. Biel nie jest bielą, bo była pod ręką, zwłaszcza czerwień i wszystkie odmiany brązu, bo akurat znalazły się na palecie. Konieczna jest myśl, która organizuje farbę i płaszczyznę.

Frazę Czarne na czarnym w moim  tytule wyjąłem z tekstu prof. Ryszarda K. Przybylskiego do katalogu wystawy. Przybylski napisał , że To czarne na czarnym pozostaje znaczące. Jest jakby znakiem firmowym tego malarza. Są tam też inne symboliczne kolory.

Wystawę aranżował Andrzej Okińczyc. Fascynuję się dziełami Okińczyca, jego obrazami i grafiką, ale przede wszystkim jego  aranżacją wystaw. To nie jest proste, samemu będąc uznanym  artystą, eksponować inną, często konkurencyjną sztukę.  Aranżacja  nie jest rozmieszczaniem  obiektów w przestrzeni czy na ścianie. Aranżacja Andrzeja Okińczyca polega na tym, że ze zbioru obrazów, grafik,  plakatów , zdjęć  i innych artefaktów  robi spektakl. Ma wizję, scenariusz, ideę do przekazania, przedstawienie. Dzieła komunikują się ze sobą i widzem jednocześnie, rodzi się narracja między uczestnikami, powstaje przypowieść. Aranżacja Okińczyca jest wartością dodaną do eksponowanych dzieł i okoliczności.

Pamiętam aranżacje Andrzeja w warszawskiej Zachęcie przy okazji  jubileuszów Art &Business. Pamiętam, że największe wrażenie zrobiły…  palmy na długich schodach Zachęty. Kilka lat później  pojawiła się dopiero palma na Rondzie de Gaulle’a w Warszawie . Okińczyc był pierwszy. 

Foto: prace z wystawy Bogdana Wojtasiaka

1
Dodaj komentarz

Hegen

Oooooo, Wojtasiak wreszcie wyrósł z malowania swojej pracowni. Z powodzeniem nawiązuje dialog ze sztuką światową. Muszę tę wystawę koniecznie zobaczyć! Hegen