No news is good news

25 czerwca  Rzeczpospolita opublikowała tekst, który zatytułowała „Potrzebny rządowy program targowy ”. W artykule znalazło się przypomnienie, że jest już połowa roku, a „Polska Izba Przemysłu Targowego nie zdążyła jeszcze opublikować raportu Targi w Polsce za  ubiegły rok, choć Walne Zgromadzenie zdążyło już udzielić absolutorium samemu sobie. Dlatego w programie działań na 2019 rok nie zapisano niczego istotnego, bo do końca roku zostało ledwie sześć miesięcy a ostatni obraz statystyczny przemysłu targowego dotyczy sytuacji sprzed dwóch lat…”

Następnego dnia zwrócono mi uwagę, że na stronie PIPT opublikowano raport Targi w Polsce w 2018 roku, ale jakiś cho­chlik dru­kar­ski, czyli wyjątkowo złośliwe licho spowodowało błąd i raport ukazał się tylko częściowo. Sprawdziłem. Istotnie, ukazała się ledwie jedna trzecia  tego, co przez 25 lat otrzymywali członkowie społeczności targowej. Brakuje najważniejszych części i rozdziałów. Nie ma słowa objaśnienia po co wydano ten „utwór”, dla kogo i jak to czytać. Z czym porównać, do czego przymierzyć?  Co oznacza ta statystyka i komu jest ona potrzebna.  Okazało się, że targi w Polsce są rzeczywiście takie , jak ten raport. Jednak obumierają.

Czyżby zasilone kadrowo i finansowe  biuro Izby Targowej pokazało, że stać je tylko na tyle? Triumfalnie ogłaszano przed rokiem,  że po wzmocnieniu kadrowym  samorząd targowy wystartuje jak nigdy dotąd! Miała być komenda „Start”- a jest „Stop”.

Szkoda czasu na chodzenie po sądach. I samorządowych pieniędzy, tych ze składek też szkoda. Można by za te pieniądze sporządzić profesjonalny raport z kompetentną analizą statystyczną. A do tego potrzeba fachowców.

Życzymy wspaniałych wakacji.

Rysunki: Małgorzata Tabaka. Ze zbiorów autora.

Dodaj komentarz