Grupa MTP znokautowana przez Ptak Warsaw Expo

Żyjemy w niewoli epidemii. Nikt nie wie, jak długo ta niewola  jeszcze potrwa, ale święta Wielkanocne spędzimy w izolacji. Możemy izolować się od koronawirusa, ale nie od problemów, które wirus ujawnił; od ludzi, których nieludzkie oblicza obnażył i od spraw, których nie załatwiliśmy.

To już nie będzie ten  świat sprzed miesiąca. Ten świat  już nie wróci, choć będą tacy, którzy będą starali się żyć i działać „po staremu”. Jak pisał Albert Camus  epidemia dżumy „przewartościowała wszystkie wartości”, przewartościowała wszystkie hierarchie i  porządki i trzeba było ułożyć je na nowo.

Olga Tokarczuk kilka dni temu napisała : „Siedzimy w domu, czytamy książki i oglądamy seriale, ale w rzeczywistości przygotowujemy się do wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo jak przedtem.”

Niestety, kiedy epidemia się cofnie, ostaną się ogromne rzesze ludzi, którzy niczego się nie nauczyli, nic nie zrozumieli i nadal będą uzurpować sobie prawo do zarządzania nami, panowania nad nami, nad naszymi umysłami i życiem. Jak mówi prof. Zbigniew Mikołejko:  „Będzie cała masa ludzi, którzy trzymają się zasady: „moja chata z kraja” – no i do tej „chaty z kraja” chcieliby radośnie powrócić.”

Samorząd targowy podzielony

I nie myślę tu wcale  o wielkiej elicie politycznej i gospodarczej, która będzie starała się zachować swoje dotychczasowe stanowiska. Myślę przede wszystkim  o naszym środowisku targowym, o targowym samorządzie, o wspólnocie, która się posypała, bo liderzy zaczęli od antagonizowania członków Izby Targowej. I lekceważenia tych najsłabszych, których jest większość. Zabrakło myślenia kategoriami MY. Zabrakło solidarności i odpowiedzialności. Pojawiły się egoizm, ignorancja, brak profesjonalizmu. 

Grażyna Grabowska, prezes Targów w Krakowie i wiceprezes Rady Polskiej Izby Przemysły Targowego ledwie pojawiły się pierwsze, niefortunne zajawki  tarczy antykryzysowej – natychmiast w mediach oświadczyła :  ”Nastawienie na ratowanie tylko mikroprzedsiębiorstw jest błędem. Skutki epidemii odczujemy wszyscy: zarówno mały, jak i duży przedsiębiorca”. To był pierwszy cios w samorząd targowy. I pierwszy rozłam. 

A małe firmy, których w przemyśle targowym jest 70 procent, żyją na warunkach rynkowych. Żeby zarobić  najpierw musszą  zainwestować –  zrobić projekt, przetransportować eksponaty, zbudować  stoisko. To są prywatne firmy, które utrzymują swoje rodziny i rodziny swoich pracowników. Tym mikroprzedsiębiorcom  należała się pomoc w pierwszej kolejności.

Tymczasem organizatorzy targów działają jak firmy bankierskie, żyją z kredytu kupieckiego. Każdy wystawca, zanim wejdzie do pawilonu targowego, musi przedpłacić swój udział w imprezie. Różnie ta przedpłata się nazywa, ale pamiętam czasy, kiedy na poznańską Budmę czekało się w kolejce trzy lata po dokonaniu pełnej wpłaty za plac wystawowy w hali. Organizatorzy targów obracają  pieniędzmi wystawców. Bezprocentowo. Poza tym – Międzynarodowe Targi Poznańskie, Targi w Kielcach, Gdańsku i Ostródzie to spółki miejskie. Jako firmy komunalne w pierwszej kolejności powinny otrzymać pomoc od samorządu. To prezydenci Poznania, Kielc, Gdańska itd. zobowiązani są do udzielenia im  pierwszej pomocy. Wielce dziwi mnie wypowiedź Przemysława Trawy, prezesa Grupy MTP, który chełpi się,  że „my mamy pieniądze, nie narzekamy , ale nie wszyscy mają”. Jasne, mamy pieniądze, ale najwięcej ma prezes Trawa , który zarabia miesięcznie ponad 53 tysiące złotych.  

Targi Poznańskie jeszcze kasę maja i przez jakiś czas im starczy. Czyje pieniądze mają? Wystawców, którym trzeba będzie oddać. Wszyscy, prawie wszyscy, organizatorzy targów na Zachodzie, odwołując imprezy zapewniali wystawców, że wpłacone pieniądze zostaną im jak najszybciej  zwrócone.

Z dzisiejszego facebooka wynotowałem już taki apel do organizatorów targów:  „Szanowni Państwo, jak traktują Państwo wystawców? Nie odpowiadacie na maile, nie zwracacie pieniędzy za targi, które nie odbyły się, czekam już 33dni !? Zero odpowiedzi. Oby nie obróciło się to przeciwko Państwu. Poproszę o kontakt i odpowiedź na maile, żenujące dla mnie jest upominanie się na publicznych wydarzeniach a to Państwu powinno być wstyd! Powinni Państwo zwrócić pieniądze a później pomóc, aby wystawcy mieli za co i z czym się u Państwa wystawiać!”

Mikro dały przykład jak działać należy

O nadchodzącej epidemii wiedzieliśmy już w połowie lutego, polski rząd poinformowano miesiąc wcześniej. Ale zarząd i Rada  Polskiej Izby Przemysłu  Targowego zareagowały dopiero wtedy, kiedy z oddolnej inicjatywy członków Izby, którym przewodził Paweł Montewka, połączono się z utworzoną spontanicznie grupą firm z obszaru branży spotkań, turystyki i MICE. To ta grupa inicjowała apele do rządu, pisała listy do premiera i minister Jadwigi Emilewicz, uczestniczyła w negocjacjach i ekspertyzach oraz sprowokowała powstanie „tarczy antykryzysowej”, którą potem nieustannie korygowała. 

Pani prezes PIPT dr Beata Kozyra sprytnie dopisała się do tej listy, jako trzynasta chyba,  choć targi, ze swej historii i misji, tak się mają do branży wypoczynku, rozrywki i turystyki jak ta korona do wirusa.

Brak profesjonalizmu w publicznych wystąpieniach państwa Grabowskiej, Kozyry, Mochonia i Trawy jest zawstydzający. Również brak kultury. I zero skuteczności.  Jedyne, co udało im się zrobić, to zepsuć do cna wizerunek polskich targów i wymazać  wszelkie normy moralne i etyczne wewnątrz środowiska i w relacjach z rynkiem. Tymczasem już w połowie IX wieku, dokładnie w roku 847, sporządzono kodeks określający zasady sprawiedliwego handlu na targach i jarmarkach.

Nadarzyn stolicą targów

Dwa dni temu, 7 kwietnia odbyła się wideokonferencja prezydenta Andrzeja Dudy i Minister Rozwoju Jadwigi Emilewicz z Dawidem Ptakiem  współwłaścicielem Ptak Warsaw Expo i Tomaszem Szypułą,  prezesem tych Targów. To ci panowie, a nie Grabowska, Kozyra i Trawa –  osobiście przedstawili dzisiejszą, trudną sytuację rynku targowego Polsce.

„Po tym trudnym okresie pandemii chcemy wrócić i na pełnych obrotach odbudować targi i polską gospodarkę. Chcemy, żeby targi wypromowały polską gospodarkę i wszystkie branże” – mówił podczas spotkania, Dawid Ptak, współwłaściciel Ptak Warsaw Expo.

 „Pomimo wszechobecnego kryzysu wychodzimy z inicjatywą do Pana Prezydenta i chcemy pomagać” – osobiście zadeklarował prezes Zarządu Tomasz Szypuła. Prezydent, Andrzej Duda podziękował właścicielom za możliwość i gotowość do wykorzystania hal w przypadku wzrastającej liczby zachorowań Polaków na COVID-19.

Wideokonferencja

Panowie Dawid Ptak i Tomasz Szypuła są dla prezydenta Polski  najpoważniejszymi przedstawicielami przemysłu targowego. Są dla Prezydenta wiarygodni i odpowiednio skuteczni i sprawczy, żeby odbudować targi i polską gospodarkę. Międzynarodowe Targi Poznańskie z ich prezesem Przemysławem Trawą i prezesem samorządu targowego nie są już odpowiednimi partnerami.

I słusznie, o czym pisałem w „Rzeczpospolitej” 24 czerwca 2019 r.  w artykule „Potrzebny rządowy program targowy”.  Magnaci polskich targów i samorządu targowego w ogóle nie zareagowali na tę propozycję, którą omawiałem z doradcami minister Jadwigi Emilewicz.

Jaki jest rezultat? Taki, że  Antoni Ptak, założyciel i właściciel  Ptak Warsaw Expo pokazał Trawie  gest Lichockiej .  Nadarzyn stolicą targów!

2
Dodaj komentarz

Bogusław

Dojrzałość organizacji, korporacji, firm, izb, społeczności i społeczeństw… widać w czasach kryzysów. Nie w czasie koniunktury i sukcesu. bezal

Alek

Tak, epoka Trawy i Jaśkowiaka to najgorszy w stuletnich dziejach czas Poznańskich Targów. Aż trudno sobie wyobrazić, że przez sto lat , przez cały wiek – nie było większych ignorantów jak ta para.