Warning: The magic method Tribe__Extension_Loader::__wakeup() must have public visibility in /home/klient.dhosting.pl/weeb/expovortal.com.pl/public_html/wp-content/plugins/the-events-calendar/common/src/Tribe/Extension_Loader.php on line 157

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/weeb/expovortal.com.pl/public_html/wp-content/plugins/the-events-calendar/common/src/Tribe/Extension_Loader.php:157) in /home/klient.dhosting.pl/weeb/expovortal.com.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Archiwalia - Expovortal https://expovortal.com.pl/archiwalia/ targi, wystawy, wydarzenia i imprezy targowe Fri, 09 Nov 2018 20:02:59 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9.4 Odrodzoną Polskę wspierały targi https://expovortal.com.pl/od-redakcji/odrodzona-polske-wspieraly-targi/ https://expovortal.com.pl/od-redakcji/odrodzona-polske-wspieraly-targi/#respond Fri, 09 Nov 2018 19:13:04 +0000 https://expovortal.com.pl/?p=1075  „Po odzyskaniu niepodległości życie gospodarcze zaczęło się organizować na wzór europejski. Stworzono pierwsze targi polskie w Poznaniu i we Lwowie,

Artykuł Odrodzoną Polskę wspierały targi pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
 „Po odzyskaniu niepodległości życie gospodarcze zaczęło się organizować na wzór europejski. Stworzono pierwsze targi polskie w Poznaniu i we Lwowie, zaczęto myśleć o tym, żeby przez organizowanie wielkich wystaw podnieść konsumpcję krajową, eksport zagraniczny, aby udoskonalić metody pracy, aby podnieść poziom materialny, a tym samym kulturalny społeczeństwa”.

Tak Stanisław Wachowiak, dyrektor Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu w 1929 r., zdefiniował nowoczesny polski patriotyzm.

Historia polskich targów jest dłuższa od historii niepodległego państwa. Kiedy w listopadzie 1918 r., po 123 latach niewoli, świętowano narodziny wolnej Polski, polskie wystawy gospodarcze miały już stuletnią tradycję. Ekspansja targowa Polaków w czasach niewoli była tak ogromna, że jeszcze przed pierwszą wojną urządzili trzy wystawy w Niemczech: dwie w Berlinie w 1909 i 1911 r. oraz w Bochum w 1913 r.

Mimo że w XIX wieku, w okresie triumfu narodów uczestniczących w światowych wystawach, Polski nie było na mapie świata, to Polacy odnosili wielkie sukcesy na prawie wszystkich wystawach i targach. W Londynie, na pierwszej światowej wystawie w 1851 r., polski wynalazca przedstawił nowatorskie urządzenie do druku i kontroli biletów kolejowych, a 11 lat później, również w Londynie, automatyczny system sygnalizacji kolejowej, co było wówczas rewelacją. Na wystawie w Paryżu w 1867 r. było aż 317 polskich wystawców ze wszystkich zaborów. Również w Paryżu w 1885 r. (a Francja była wtedy mocarstwem targowym) Julian Ochorowicz, wynalazca termomikrofonu telefonicznego, odniósł wielki sukces, a za swoje aparaty telefoniczne otrzymał również złote medale na targach w Antwerpii i Petersburgu.

Wystawy i targi światowe były najskuteczniejszą polską dyplomacją, kiedy nie mieliśmy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rewers medalu nagrodowego Wystawy Przemysłowej w Pleszewie w 1912 r. Awers medalu Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 r.
foto: materiały prasowe

Zanim Polska nastała

Pierwsza na ziemiach polskich wystawa rolniczo-przemysłowa, zdominowana przez Polaków, odbyła się w 1821 r. w Warszawie, w miejskim ratuszu. Wcześniej, bo w 1919 r., urządzono wystawę sztuki na Uniwersytecie Królewskim. Rok później odbyła się pierwsza wystawa „dzieł sztuk pięknych” na Uniwersytecie Wileńskim. Te wystawy, i kilka następnych, odbywały się z dekretu rosyjskiego namiestnika, ale po 1861 r. inicjatywę organizowania polskich wystaw przejęło polskie społeczeństwo. Wystawy finansowało Towarzystwo Kredytowe Ziemskie w Królestwie Polskim, a rola rosyjskiego rządu ograniczała się do nadzoru politycznego. Najpoważniejszą była Wystawa Przemysłowo-Rolnicza w Warszawie w 1874 r. Na Polach Ujazdowskich zajmowała 70 tys. mkw., czyli ponad połowę dzisiejszych Międzynarodowych Targów Poznańskich. Wybudowano 40 pawilonów. Wystawa miała ogromne znaczenie patriotyczne, moralne i gospodarcze dla Polaków. Przyniosła też spory zysk.

W Galicji, w zaborze austriackim, organizacją wystaw i targów zajmowało się polskie społeczeństwo. Pierwszą wystawę urządzono w 1849 r., ale największym wydarzeniem była Powszechna Wystawa Krajowa we Lwowie w 1894 r. Miała udowodnić siłę polskiej przedsiębiorczości, zdolność organizacyjną Polaków oraz prawo do politycznej samodzielności.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Awers medalu Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie w 1894 r.
Foto.: Archiwum

Początek wystawom polskim w zaborze pruskim dał Poznań. W 1850 r. poznańskie Towarzystwo Przemysłowe urządziło na Starym Rynku, w pałacu hrabiego Tytusa Działyńskiego i przy jego ogromnym wsparciu, Wystawę Przemysłowo-Rolniczą. Wcześniej podobną wystawę otwarto w Bydgoszczy, ale pod protektoratem pruskiego rządu. Polaków było niewielu. Odtąd Bydgoszcz rywalizowała z Poznaniem, ale z mizernym skutkiem. Ostatecznie zrezygnowała z wystaw na korzyść Poznania. Pierwsza czysto polska wystawa gospodarcza w Bydgoszczy odbyła się w 1910 r. Do tego czasu urządzano polskie targi w całej Wielkopolsce: w Gnieźnie, Ostrowie, Inowrocławiu, Krotoszynie, w Buku i Strzelnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Katalog „Wystawy rządowej” na Powszechnej Wystawie Krajowej w 1929 r.
foto.: materiały prasowe

Pierwsze w II Rzeczypospolitej były targi we Lwowie

Kamieniem węgielnym targów wschodnich była Powszechna Wystawa Krajowa we Lwowie w 1894 r. Na czele Komitetu Wystawy stanął „czerwony książę” Adam Sapieha. Wystawę zorganizowano w setną rocznicę powstania kościuszkowskiego. Na obszarze 50 ha, w sąsiedztwie parku Stryjskiego, zbudowano 129 pawilonów, z których wiele przetrwało do dziś. Pawilony, zaprojektowane przez polskich architektów, były profesjonalnymi halami targowymi. W pawilonie Matejki wyeksponowano 364 obrazy mistrza.

Wystawa była nie tylko przeglądem dorobku gospodarczego Galicji, ale przede wszystkim stała się prezentacją narodowej sztuki i kultury polskich ziem pod zaborami. Z tej okazji Wojciech Kossak i Jan Styka namalowali Panoramę Racławicką. Powszechną Wystawę Krajową otwarto uroczyście 5 czerwca 1894 r. Trwała cztery i pół miesiąca, zwiedziło ją 1 mln 150 tys. osób, czyli dziesięciokrotnie więcej, niż wynosiła liczba mieszkańców ówczesnego Lwowa. Z okazji wystawy uruchomiono pierwszy we Lwowie i w tej części Europy elektryczny tramwaj, łączący jej teren z miastem. Wystawa była okazją do demonstrowania patriotycznych uczuć Polaków.

Po odzyskaniu niepodległości tereny i obiekty wystawowe wykorzystano do organizacji targów. We wrześniu 1921 r. naczelnik państwa Józef Piłsudski otworzył Targi Wschodnie we Lwowie. Jego ideą było uczynienie ze Lwowa nie tylko ogromnej metropolii o znaczeniu politycznym, ale również najważniejszego ośrodka handlu Polski z krajami wschodnimi, w szczególności z Rumunią, Ukraińską SRR i Rosją.

Niewątpliwie w zamyśle Marszałka Lwów, trzecie po Warszawie i Łodzi największe miasto Rzeczypospolitej, miał być przeciwwagą dla endeckiego Poznania, gdzie 28 maja 1921 r. otwarto pierwszy Targ Poznański w niepodległej Polsce. Targi Wschodnie odbywały się corocznie, w stałym terminie. Kolejne, XIX Międzynarodowe Targi we Lwowie miały się tradycyjnie odbyć od 2 do 12 września 1939 r. Trwały tylko jeden dzień.

Miłość Piłsudskiego do Lwowa była tak wielka, że nie zraził go nawet zamach na niego. Po uroczystościach otwarcia pierwszych targów, które zwiedził w pośpiechu, pojechał na spotkanie z bankowcami i dziennikarzami, a potem do ratusza na uroczystość odsłonięcia ufundowanego przez władze miejskie wielkiego godła państwowego. Z ratusza wyszedł około godz. 20 bez eskorty, w towarzystwie wojewody lwowskiego Kazimierza Grabowskiego. Wsiedli do odkrytej limuzyny. Kiedy samochód ruszył – padł pierwszy strzał. Piłsudski pochylił głowę, pocisk musnął włosy i uderzył w szybę. Dwa kolejne strzały raniły wojewodę. Zamachu dokonał Stepan Fedak, 21-letni Ukrainiec, członek Ukraińskiej Organizacji Wojskowej, syn znanego lwowskiego adwokata i działacza ukraińskiego. Kilkanaście minut później Piłsudski, zgodnie z planem, zjawił się w Teatrze Wielkim, gdzie został owacyjnie przywitany.

IX Targi we Lwowie 7 września 1929 r. otwierał legendarny minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski, bardzo życzliwy Poznaniowi, który na inauguracji powiedział:

„Uroczystość otwarcia IX Targów Wschodnich we Lwowie przypada na wyjątkowy i szczęśliwy moment w Polsce. Na drugim, zachodnim krańcu Rzeczypospolitej, w Poznaniu, w ośrodku, który, podobnie jak Lwów, posiada ambicję czynu i rozwoju, ambicję usprawiedliwioną wielkim zmysłem organizacyjnym i dyscypliną w działaniu zbiorowym, święci zasłużone triumfy Powszechna Wystawa Krajowa, obrazująca stan gospodarczy, kulturalny i cywilizacyjny współczesnej Polski i jej dorobek pierwszego 10-lecia. (…) Jeżeli więc Poznań zobrazował siły potencjalnej Polski, jeżeli stworzył wielką akademię, uczącą społeczeństwo szacunku dla towaru polskiego i polskiej pracy, uczącą zdrowego patriotyzmu gospodarczego, mówiącego realnie nie tylko o możliwości i celowości, ale i prawdzie i zdrowiu, o postępie i rozwoju samowystarczalności produkcji naszej w wielu dziedzinach, to Lwów chce przemienić te wartości potencjalne w kinetyczne, chce zarówno produkcję polską, jak i napięcie potrzeb rynku wewnętrznego rzucić w wir handlu międzynarodowego, w tę potężną przetwornicę wartości ekonomicznych, która pod naporem pracy i energii ludzi stworzy nowe bogactwa, nowe walory i warunki życia”.

Międzynarodowe Targi Poznańskie

Wiosną 1911 r. odbyła się w Poznaniu Wschodnioniemiecka Wystawa Przemysłu, Rzemiosła i Rolnictwa. Prusacy urządzili ją z rozmachem, zbudowali prawie 100 hal targowych, zgromadzili 1000 wystawców i ściągali zwiedzających z całych Prus Wschodnich. Wystawie patronował sam cesarz Wilhelm II. Idea zorganizowania wystawy przez Polaków narodziła się Poznaniu już w 1917 r., podczas zjazdu Związku Towarzystw Kupieckich w Poznaniu. Miały to być targi międzynarodowe, zorganizowane na wzór Targów Lipskich. Pomysł zrealizowano parę lat później. I Targ Poznański otwarto 28 maja 1921 r. Uczestniczyło w nim 1200 wystawców i 40 tys. gości. Pierwsze targi o charakterze międzynarodowym odbyły się w roku 1925. Do tego czasu w targach mogły uczestniczyć firmy polskie, z Wolnego Miasta Gdańska oraz zagraniczne, które miały filie w Polsce i reprezentowali je polscy obywatele.

Ogromnym wydarzeniem o międzynarodowym znaczeniu była Powszechna Wystawa Krajowa w 1929 r., zorganizowana z okazji jubileuszu dziesięciolecia niepodległej Polski. Idea narodziła się w Warszawie w 1924 r. W stołecznej wersji wystawa miała się odbyć w parku Skaryszewskim w 1935 r. Tymczasem w Poznaniu był już znakomicie zagospodarowany plac targowy, a poznańskie targi były czwartym pod względem wielkości międzynarodowym ośrodkiem targowym w Europie – po Lyonie, Lipsku i Mediolanie. Pomysł przejął wielce dla Poznania zasłużony prezydent Cyryl Ratajski. Patronat objął Ignacy Mościcki, a Komitetowi Honorowemu szefował Józef Piłsudski, który do Poznania nie przyjechał. Wystawę, która trwała od 16 maja do 10 września, zwiedziło 4,5 mln osób, w tym 200 tys. z zagranicy. W prasie światowej naliczono 60 tys. artykułów o wystawie.

Miesiąc po zamknięciu PWK świat pogrążył się w kryzysie, a miasto Poznań w długach.

Pierwodruk: Rzeczpospolita, autor Alozy Kuca, 15.02.2018

Artykuł Odrodzoną Polskę wspierały targi pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
https://expovortal.com.pl/od-redakcji/odrodzona-polske-wspieraly-targi/feed/ 0
Targi listy piszą. Materiał historyczny. Ku przestrodze https://expovortal.com.pl/archiwalia/targi-listy-pisza-material-historyczny-ku-przestrodze/ https://expovortal.com.pl/archiwalia/targi-listy-pisza-material-historyczny-ku-przestrodze/#respond Sat, 22 Sep 2018 17:35:52 +0000 https://expovortal.com.pl/?p=1528 Ten tekst ukazał się w expovortalu 20 kwietnia 2011 roku. Przedrukowujemy go, bo na polskich targach Murator Expo  znów uruchomił

Artykuł Targi listy piszą. Materiał historyczny. Ku przestrodze pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
Ten tekst ukazał się w expovortalu 20 kwietnia 2011 roku. Przedrukowujemy go, bo na polskich targach Murator Expo  znów uruchomił zjawisko psucia naszych targów. Jak widać nic nowego. Murator destrukcję ma we krwi.  W konkurowaniu o wystawców i zwiedzających  –  menedżerów  targowych zastąpili w tym roku  wynajęci literaci. Piszemy o tym na stronie  „Od Redakcji”.

……………………………………………………………………………………………………………

Murator w sposób bezwzględny zaatakował  Ars Polonę  – organizatora Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie. Po 56 latach wyrzucił Targi książki Ars Polona z Pałacu Kultury, gdzie odbywały się od 1958 roku i sam zaczął je tam organizować  Ars Polona zareagowała  pozwem przeciwko Muratorowi (patrz „Ars Polona kontra Murator”), który z ze znikomej części polskich wydawców zrobił kółko wzajemnej adoracji, które zamienił w firmę wystawienniczą.

Ta fikcja istnieje po dziś dzień. W  tym samym stylu zareagowała wówczas  Ostróda organizująca targi mebli i  wystosowała list otwarty do Andrzeja Byrta, prezesa Międzynarodowych Targów Poznańskich. Cytujemy w całości:

Szanowny Panie,

Od dłuższego czasu, z mieszanymi uczuciami, obserwuję praktyki osób odpowiedzialnych w kierowanej przez Pana Spółce za organizację targów Meble Polska. Powielanie naszych pomysłów przyjmuję jako formę komplementu – współczując braku inwencji. Dumping cen za wynajem powierzchni i konstrukcję kalendarza targów Meble Polska – tak aby był dla nas maksymalnie niekorzystny – traktuję z niesmakiem. Przeniesienie terminu Waszej imprezy na marzec 2012 r. – obliczone na zaszkodzenie MTM – jest de facto zmuszaniem wystawców do dokonania wyboru: Poznań czy Ostróda? – bo skorzystanie z obydwu ofert targowych w tym samym miesiącu jest praktycznie niemożliwe. Oczywiście nie mamy „rezerwacji” marca jako meblowego miesiąca wystawienniczego, chociaż wiosenna edycja naszych targów odbywa się w tym terminie od 18 lat, ale organizowanie Mebli Polska tuż przed MTM jest po prostu nieetyczne. Czy sądzi Pan, że służy to środowisku producentów mebli, którego potrzeby powinny być wyznacznikami naszej działalności? Zapraszam do Ostródy, gdzie szanujemy, a nie szantażujemy wystawców.

Mój stanowczy sprzeciw budzą również przejawy nieuczciwej konkurencji, jakie miały miejsce podczas tegorocznej, marcowej edycji Międzynarodowych Targów Meblowych w Ostródzie.

Przedstawiciele targów poznańskich nie tylko wykorzystali naszą imprezę do promocji swojego produktu (akcja ulotkowa przeprowadzona bez zgody organizatora jest wykroczeniem zdefiniowanym kodeksowo), ale również poparli te działania marketingiem szeptanym, którego efektem stały się niepokojące zapytania wystawców czy jesienna edycja MTM w Ostródzie w ogóle się odbędzie, skoro rozpoczynamy budowę Centrum Targowo-Konferencyjnego Demuth Arena. Pańscy współpracownicy rozwiewali te wątpliwości zaproszeniem na jesień do Poznania, deklarując – w tej sytuacji – gotowość zorganizowania dodatkowej edycji Waszych targów. Fakt prowadzenia tych rozmów podczas MTM w Ostródzie potwierdzają maile, jakie nasi wystawcy otrzymali od menedżera Mebli Polska.

Trudno uwierzyć, że podobne praktyki prowadzą menedźerowie Międzynarodowych Targów Poznańskich – instytucji, która od 90-ciu lat była jedną z ikon polskiej gospodarki, kojarzoną z etyką i kulturą prowadzenia biznesu.

Pozostawiając powyższe uwagi Pańskiemu poczuciu przyzwoitości i swoim prawnikom – oczekuję oficjalnego zajęcia stanowiska w tej sprawie.

Krzysztof Raczkowski

Prezes zarządu Demuth Alfa – organizator Międzynarodowych Targów Meblowych w Ostródzie

Jak to skomentować?

Pan prezes Krzysztof Raczkowski jest niezbyt zorientowany w realiach dzisiejszego rynku targowego nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Przede wszystkim nie zna historii własnych targów, które – co prawda – organizowali jego poprzednicy. Albo ma krótką pamięć.

Pierwsze, samodzielne targi proeksportowe „Polskie Meble” odbyły się w Poznaniu w 1982 roku. Wcześniej meble były od zawsze eksponowane na Międzynarodowych Targach Poznańskich w ramach wielobranżowej ekspozycji. Pierwsze Międzynarodowe Targi Mebli w Ostródzie zorganizowano w 1994 roku, dwanaście lat później. Więc kto tu powiela cudze pomysły? Ostróda do pionierów targów mebli z pewnością nie należy, a podkreślanie własnej inwencji w tym zakresie jest nieporozumieniem. Każda nowa impreza branżowa korzysta z doświadczeń tej pierwszej i z części jej rynku.

Zarzut o stosowaniu cen dumpingowych na rynku wewnętrznym jest bezzasadny, ponieważ każdy ma prawo do stosowania takich cen, na jakie go stać. Tylko bankruci sprzedają swoje produkty poniżej kosztów wytwarzania. Elastyczną politykę cenową wymusza rynek i konkurencja.

Kalendarz imprez targowych i terminy targów od dwudziestu lat, czyli od powstania przemysłu targowego w Polsce, zawsze były  sprawą kontrowersyjną. I nadal są wzbudzając wiele emocji. Zdarza się jeszcze, że w tym samym mieście albo nieopodal, w dokładnie takim samym terminie organizuje się konkurencyjne targi. MTM Ostróda ma w swoich dziejach również taki epizod.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy w Polsce organizowano ponad 500 targów było to zjawisko powszechne. Mieliśmy wtedy w Polsce ponad 2 tysiące dni targowych w roku na 365 dni kalendarzowych! Ostatecznie o ucywilizowaniu tego rynku zadecydowali wystawcy, którzy sami wybrali najlepsze imprezy. Pozostałe upadły. Potem rozpoczął się proces budowania lojalności wystawców przez organizatorów, którzy prześcigali się w oferowaniu uczestnikom targów najwyższą jakość i kulturę obsługi oraz najlepszą infrastrukturę za najniższą cenę. Również najlepszy rynek, który targi potrafią zorganizować.

Wystawcy potrafią liczyć i kalkulować. Wybór imprezy targowej zawsze wynika ze strategii marketingowej firmy i jej targowych doświadczeń. Żaden marketing szeptany nie jest w stanie zmusić zadowolonego wystawcy do zmiany imprezy. Natomiast lojalni wystawcy mają wpływ na zmianę terminu swoich targów. Dekretem, arbitralnie, bez woli wystawców nikt terminu targów nie zmienia.

Polskie Meble kilkakrotnie zmieniały w ostatniej chwili kalendarz targowy, bo targi mebli w Kolonii na życzenie kupców zmieniały swój terminarz.

I na zakończenie

Nie ma sensu zajmowanie się złośliwościami i pomówieniami, które zawarto w liście. To Panowie Prezesi załatwią między sobą. Akurat prezes Byrt jest tu wyjątkowo kompetentną osobą, bo właśnie z inspiracji polskiego przemysłu meblowego i z jego inicjatywy urządzono pierwsze targi meblowe w Polsce.    Jesteśmy czwartym na świecie eksporterem mebli i jest na tym rynku miejsce nie tylko dla Mebli Polska i MTM Ostróda.

Ale przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy. Pierwsza, że list skierowano akurat do prezesa Andrzeja Byrta, który wielokrotnie, publicznie upominał się o targi regionalne i o województwa w Polsce, które targów jeszcze nie mają. Pisaliśmy o tym w redakcyjnym komentarzu „Więcej targów w Polsce?”

Druga dotyczy zwyczaju, starego i praktycznego na rynku targowym, że organizatorzy targów urządzają stoiska na bliźniaczych, konkurencyjnych imprezach i tam jako wystawcy promują własne targi. W Poznaniu takich stoisk było zawsze wiele. Warto z tej tradycji skorzystać.

 

Pierwodruk : 20.04.2011

Artykuł Targi listy piszą. Materiał historyczny. Ku przestrodze pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
https://expovortal.com.pl/archiwalia/targi-listy-pisza-material-historyczny-ku-przestrodze/feed/ 0
Jak uchylano żelazną kurtynę https://expovortal.com.pl/od-redakcji/jak-uchylano-zelazna-kurtyne/ https://expovortal.com.pl/od-redakcji/jak-uchylano-zelazna-kurtyne/#respond Thu, 02 Aug 2018 13:04:29 +0000 https://expovortal.com.pl/?p=1093 Pawilon USA na MTP 1957 r. Po targach pojechał na Triennale do Mediolanu. Foto: Archiwum Targi są owocem przedsiębiorczości, talentu

Artykuł Jak uchylano żelazną kurtynę pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>

Pawilon USA na MTP 1957 r. Po targach pojechał na Triennale do Mediolanu.
Foto: Archiwum

Targi są owocem przedsiębiorczości, talentu i pracy. Są instytucją wolnego handlu, swobodnej wymiany i demokracji. Targi do socjalizmu pasowały jak wół
do karety. A jednak się odbywały, skutecznie promując polską gospodarkę i importując demokrację.

W rankingu najlepszych przedsiębiorstw i instytucji na „100 lat polskiej gospodarki” Międzynarodowe Targi Poznańskie uplasowałyby się bardzo wysoko. Przede wszystkim są jedną z najstarszych polskich marek. Pierwszy Targ Poznański w 1921 r. był oryginalnym polskim startupem, który nieustannie doskonalony, działa do dziś. A korzyści, które przyniosły krajowi MTP, nie sposób przecenić.

Pawilon ZSRR na MTP. Dar narodu polskiego.
Foto: Archiwum

W 1918 r. sytuacja była klarowna: polski kapitał był słabo ukorzeniony, bo przegrywał z zaborcami. Dlatego w odrodzonej ojczyźnie targi wspierały rodzimych przemysłowców, fabrykantów i kupców i wykreowały polski przemysł narodowy.

W 1945 r. sytuacja była odwrotna: komunistyczne władze otrzymały z Moskwy polecenie, że należy wykarczować polski kapitał, fabrykantów i kupców,
a przemysł i handel upaństwowić. Razem z poznańskimi targami, bo innych już w powojennej Polsce nie było. Zostały za Bugiem, za nową wschodnią granicą.

Ostatni dzień ostatnich wolnych targów przypadł w niedzielę 7 maja 1939 r. Były to XIX Międzynarodowe Targi Poznańskie. Uczestniczyło w nich 20 państw, przedwojenny rekord, i zwiedziło je ponad 200 000 osób, z czego większość po sejmowym przemówieniu ministra spraw zagranicznych Józefa Becka sprzed dwóch dni, który powiedział, że „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor”.

Plakat reklamujący wystawę USA na MTP 1957 r.
Foto: Archiwum

Atmosfera tamtej imprezy była napięta. Nad niemieckim pawilonem powiewała butnie ogromna flaga ze swastyką, a w pawilonie Wolnego Miasta Gdańska
na wielkim plastycznym planie miasta nie było Westerplatte. Targi zamykano uroczyście, a wystawcy, kontrahenci i goście umawiali się zwyczajowo za rok.

Kto wówczas przypuszczał, że następne międzynarodowe targi odbędą się dopiero za osiem lat, a w niepodległej Polsce – za 50. Przez te pół wieku, w ludowej Polsce, przyjdzie targom działać w atmosferze zimnej wojny, za żelazną kurtyną, na arenie największej w Europie wojny wywiadów. Targi były oczkiem
w głowie Polaków, ale drzazgą w oku bezpieki i komunistycznych władz.

W czasie wojny tereny targowe, jedne z najpiękniejszych w Europie, zostały zniszczone w 80 proc. Ocalały tylko zewnętrzne mury hal. W lipcu 1945 r., bezpośrednio przed obradami konferencji poczdamskiej, Rada Narodowa Poznania podjęła uchwałę o odbudowie i reaktywacji Targów Poznańskich, które były instytucją miejską. Powołano Komisję Targów Poznańskich i zaczęto starania o uzyskanie zgody władz państwowych na organizację targów. W kwietniu 1946 r. Hilary Minc, szef Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, podjął uchwałę, że od 1947 r. corocznie organizowane będą Międzynarodowe Targi Poznańskie. Jesienią 1946 r. otwarto wystawę „Odzież i dom”. Jednocześnie Biuro Targów Poznańskich organizuje polskie stoiska na kilku targach w Europie, między innymi w Paryżu i Lyonie, eksponując nasze skromne możliwości eksportowe i zapowiadając rychłe otwarcie międzynarodowych targów w Poznaniu.

Medal 50. Targów Jesiennych „Jesień ‘88”.
Foto: Archiwum

Pierwsze po wojnie, 20. z kolei, Międzynarodowe Targi Poznańskie otwarto wiosną 1947 r. Wzięło w nich udział 1604 wystawców, w tym 108 zagranicznych
z 12 krajów. Frekwencja zwiedzających była imponująca – 351 500 osób. Poznań liczył wtedy około 270 tys. mieszkańców. Intencją tych targów było przywrócenie nadziei na powrót do normalnego życia i międzynarodowych kontaktów. Nie było mowy o handlu, bo nasze możliwości eksportowe były znikome. W Poznaniu liczono, że MTP będą wspierały miasto. Dla Polaków zaś było to ważne wydarzenie ekonomiczne i polityczne, bo otwierało nas na świat.

W 1948 roku targi odwiedził Bolesław Bierut, prezydent RP, agent NKWD, który wpisał do księgi pamiątkowej: „Zarząd miasta Poznania pierwszy odbudował tradycję targów międzynarodowych w Polsce i przez to przyśpieszył niewątpliwie aktywizację naszych warsztatów i przedsiębiorstw. Jest to wielką zasługą m. Poznania i dowodem gospodarności Wielkopolan. Należy się im za to wdzięczność całego naszego społeczeństwa”.

Niebawem wszystko okazało się mrzonką. Minister handlu i przemysłu Hilary Minc, jak na ironię syn zamożnego kupca, w czerwcu 1947 r. ogłosił bitwę
o handel, czyli likwidację prywatnego handlu i drobnej wytwórczości. Prawie 80 proc. sklepów było wówczas prywatnych. Jednocześnie na arenie światowej zimna wojna weszła w niebezpieczną fazę. Targi traciły swój handlowy charakter. W 1949 roku tzw. kraje demokracji ludowej powołały do życia RWPG
i załatwiały wszystkie umowy gospodarcze i handlowe. Targi nie były im do niczego potrzebne.

Zimną wojnę jako pierwszy zapowiedział Józef Stalin, który w lutym 1946 r. stwierdził, że „komunizm i kapitalizm nie mogą koegzystować”. Jednocześnie zdecydował o wstrzymaniu wszelkiego handlu z Zachodem. Miesiąc później Churchill w Fulton, w USA, powiedział: „Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem w poprzek kontynentu opadła żelazna kurtyna”. I zakończył tak: „Witamy Rosję na jej prawnie należnym miejscu wśród wiodących narodów świata”.

Premier Wielkiej Brytanii doskonale wiedział, jaki układ polityczny podpisał ze Stalinem w Jałcie. Nie ulega przecież wątpliwości, że był jednym ze sprawców zimnej wojny i to on tę kurtynę spuścił. Również na poznańskie targi.

Tymczasem na MTP w 1950 r. powierzchnia wystawowa wzrosła trzykrotnie, do 59 000 mkw., w targach uczestniczyło 18 krajów, dziesięciokrotnie zmalała liczba wystawców krajowych – ledwie 170, firm zagranicznych było 259, natomiast liczba zwiedzających wzrosła do 1,1 mln. W tym samym tempie, w jakim władze starały się wygasić targi – rosła liczba chętnych, żeby je zobaczyć. Komunistyczny rząd, zaniepokojony tą ciekawością Polaków, zawiesił działalność MPT.

Po czterech latach przerwy, rok po śmierci Stalina, prezydium rządu podjęło uchwałę o urządzeniu XXIV MTP w lipcu 1955 r. Wysoka frekwencja zaskoczyła wszystkich: 24 państwa, 1551 wystawców, w tym 351 zagranicznych, i ponad 1,3 mln zwiedzających. Targi zwiedził Bierut, jako I sekretarz PZPR, co zapoczątkowało zwyczaj wizytowania MTP przez pierwszych sekretarzy. Był też, zaintrygowany fenomenem poznańskich targów, Michaił Susłow – sekretarz KC KPZR, później czołowy ideolog komunistyczny.

W 1956 r., w ostatnim dniu jubileuszowych XXV MTP, w Poznaniu wybuchło robotnicze powstanie. Pochód strajkujących skierował się na targi. Stefan Askanas, legendarny dyrektor targów, polecił otworzyć bramy. Wiedział, że zgodnie z prawem międzynarodowym obszar targów jest eksterytorialny, jak ambasady, czyli wyłączony z miejscowej jurysdykcji. Żadne służby państwowe nie miały prawa tam wejść, o czym poinformował odpowiednie służby. Manifestanci w milczeniu przeszli przez tereny targowe, niosąc transparenty, na których wypisano żądania: chleba i wolności, wyższych płac, wolnych wyborów, precz z okupacją sowiecką, precz z komunizmem. Wszystko obserwowali, fotografowali i filmowali zagraniczni dziennikarze i goście. Tego samego dnia filmy i zdjęcia dowieziono do Berlina Zachodniego, skąd zostały rozkolportowane na cały świat.

Następnego dnia Cyrankiewicz groził w Poznaniu, że każdemu, kto podniesie rękę na władzę ludową, władza tę rękę odrąbie. Nie przeszkodziło to Cyrankiewiczowi rok później, razem z nowym pierwszym sekretarzem Władysławem Gomułką, uroczyście otwierać kolejnych targów. Zresztą, jako wieczny premier, nie opuścił żadnej imprezy. Odtąd Gomułka z Cyrankiewiczem przyjeżdżali regularnie na otwarcia MTP. Pierwszy uprawiał politykę, drugi kupował luksusowe samochody.

Największym wydarzeniem w 1957 r. był pierwsza wystawa Stanów Zjednoczonych w Poznaniu. Dla Polaków odwiedzających ówczesne targi to był historyczny przełom. Przede wszystkim Amerykanie zbudowali własny pawilon wzorowany na kopule Fullera. Nowatorska, zachwycająca hala pokryta nylonem była bolesnym uderzeniem w siermiężny socjalizm. Przed pawilonem samochody, łodzie, żaglówki… Wewnątrz urządzono typowy amerykański dom z kompletnym wyposażeniem: nowoczesne meble, lodówki, piekarnik – wszystko lśniące, nawet toster. To standard dostępny dla amerykańskiego robotnika.

I w latach następnych podobnie. Coca-cola, skafander kosmonauty, kamień z Księżyca. Rząd amerykański pokazywał, jaki jest tam poziom życia i jak ogromna jest przepaść między komunizmem a kapitalizmem. Każdy chciał pójść do Amerykanów i tłok był gigantyczny. Wpuszczano jak do muzeum, nie wszystkich naraz. Prezydent J.F. Kennedy w katalogu targowym USA w 1962 r. objaśniał zwiedzającym: „Wystawa nasza udowadnia, w jak znacznej mierze przyczynia się do rozwoju i postępu konsument, który korzysta z wolności wyboru w zaspokajaniu swoich potrzeb oraz podnoszeniu swojego standardu życia”.

Międzynarodowe Targi Poznańskie były wtedy prawdziwym oknem na świat, bo żelazna kurtyna na chwilę się tu uchylała. W zachodniej obfitości i dostępności dóbr Polacy zobaczyli swoją przyszłość. I pociągnęła ich.

W latach 60. i 70. targi nie mieściły się już na macierzystych terenach. Ekspozycje urządzano nawet poza Poznaniem. Zaczęto więc z wielobranżowych, czerwcowych MTP wyodrębniać imprezy branżowe. Tak powstał m.in. TAKON, znakomite w pomyśle międzynarodowe targi artykułów konsumpcyjnych. Rychło je skasowano, bo minister handlu zagranicznego Jerzy Olszewski oświadczył, że nie będzie dwa razy w roku przyjeżdżał do Poznania. Wielce wymowna była jego ostatnia konferencja prasowa na MTP w 1979 r. Gierkowska propaganda sukcesu padła w zderzeniu z rzeczywistością. Adam Broniarek, dziennikarz „Trybuny Ludu”, organu KC PZPR, zapytał: „Panie ministrze, Polacy są zaniepokojeni, że gospodarka w ruinie, pogrążamy się w długach, co dalej?”. Znużony minister Olszewski odpowiedział: „Nie wiem. Pożyczamy rano, żeby oddać wieczorem. I nikt nie chce już nam pożyczać, bo nie mamy z czego oddawać. Siarka, nasz produkt eksportowy, kończy się. Jest jej mniej, niż obliczyliśmy. Do widzenia”.

Dwa lata później, w czerwcu 1981 r., Lech Wałęsa, przewodniczący NSZZ Solidarność, przyjechał zwiedzić MTP. Personel pawilonu radzieckiego nie życzył sobie wizyty Wałęsy. Ale przewodniczący uparł się, że musi zobaczyć. Kiedy wszedł, Rosjanie pochowali się. Było pusto. Na piętrze wisiały dwa ogromne, misternie tkane kilimy z wizerunkami Lenina i Breżniewa. Rozbawiony Wałęsa powiedział: „O, nie wiedziałem, że Lenin miał syna. Jak to warto zwiedzać targi”.

 

Pierwodruk: Rzeczpospolita, autor Alojzy Kuca, 24.02.2018

Artykuł Jak uchylano żelazną kurtynę pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
https://expovortal.com.pl/od-redakcji/jak-uchylano-zelazna-kurtyne/feed/ 0
W jakim kierunku pójdą dalej targi? https://expovortal.com.pl/rozmowy/w-jakim-kierunku-pojda-dalej-targi/ https://expovortal.com.pl/rozmowy/w-jakim-kierunku-pojda-dalej-targi/#respond Fri, 08 Jun 2018 17:02:19 +0000 https://expovortal.com.pl/?p=662 Alojzy Kuca – wybitny znawca targowej tematyki , założyciel Polskiej Korporacji Targowej, pomysłodawca i pierwszy wydawca „Gazety Targowej”, autor wielu

Artykuł W jakim kierunku pójdą dalej targi? pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
Alojzy Kuca – wybitny znawca targowej tematyki , założyciel Polskiej Korporacji Targowej, pomysłodawca i pierwszy wydawca „Gazety Targowej”, autor wielu publikacji i książek dotyczących targów i nie tylko, dziennikarz, publicysta, wykładowca

W ciągu ostatnich kilkunastu lat rynek targowy w Polsce bardzo się zmienił. Czym spowodowane są te zmiany?

Przede wszystkim musimy sobie przypomnieć, że polski rynek targowy w ogóle ma kilkanaście lat, a tak naprawdę, jako rynek – w pełnym tego słowa znaczeniu – istnieje zaledwie 10 lat. Mimo, iż w 1993 roku mieliśmy w Polsce kilkaset imprez targowych to prawdziwe z definicji targi organizowano w niewielu miejscach. Z pewnością w Poznaniu, ale już nie wszystkie w Warszawie, gdzie było naówczas ponad 20 organizatorów targów. Były profesjonalne targi w Łodzi, Gdańsku, Krakowie, powstawały w Kielcach. Swoje międzynarodowe targi miały: Bydgoszcz, Szczecin, Olsztyn, Toruń, a nawet Leszno i Końskowola w powiecie puławskim. Na targowej mapie Polski było wówczas ponad czterdzieści miast targowych i kilkuset organizatorów !
Ten żywiołowy rozwój polskich targów, będący spontanicznym owocem transformacji ustrojowej prowokował, oczywiście, agresywną i arogancką konkurencję. Trochę trwało, zanim z tego żywiołu imprez „targowiskowych” – jak to dziś nazywam – wyklarował się polski rynek targowy, a w konsekwencji, polski przemysł targowy.
Jakie były przyczyny tych zmian? Otóż, bardzo upraszczając, myślę, że należy wymienić dwa podstawowe zagadnienia. Pierwsze, chyba najważniejsze, to globalne przemiany cywilizacyjne, związane z nowymi technologiami, zwłaszcza z zakresu komunikacji w biznesie, czyli upowszechnieniem Internetu i pojawieniem się e-gospodarki, e-handlu itd. Skoro światowa gospodarka i światowy biznes zmieniły swój paradygmat, czyli skład zasad, to ta zmiana musiała odmienić i targi, będące najstarszą instytucją rynkową na świecie. Druga przyczyna, już o zasięgu lokalnym, wiąże się ze skutkami gospodarczej zapaści końca lat dziewięćdziesiątych. Prawa rynku, jak zawsze brutalne w okresach kryzysu, spowodowały proces samooczyszczenia się polskiego rynku targowego. Ostali się tylko najsilniejsi i najlepsi. Dziś już nikt nie organizuje międzynarodowych targów w auli szkolnej lub salce katechetycznej. Targi, które ocalały, może nie zawsze mają europejski standard, ale z pewnością zawsze oferują zdecydowanie wyższą kulturę i jakość obsługi targowych klientów. Dzisiejsi organizatorzy targów to profesjonalna kadra znakomitych menedżerów i znawców rynku.

Jakie więc są dzisiejsze targi, czym różnią się od tych sprzed kilkunastu lat?

Z pozoru są takie same i myślę, że długo jeszcze, przynajmniej w Polsce, będą przypominały nam targi, jakie znamy sprzed lat. Tymczasem zmiany są ogromne, zasadnicze i dotyczą istoty targów, czyli ich roli i funkcji.
Ta przemiana, która jeszcze trwa, jest powodem wielu nieporozumień, co do przydatności współczesnych targów w ogóle. Współczesne targi zmieniają swój paradygmat, swoją istotę bytu, trzeba się ich na nowo uczyć. Targi przestały być miejscem bezpośredniej sprzedaży, spontanicznej kontraktacji i spisywanych ad hoc umów. Rzeczywiście, tak kiedyś było, choć nie jest to do końca prawdą. Do szybkiej sprzedaży jest dziś Internet albo supermarket. Tymczasem targi są instrumentem promocji sprzedaży, bo w sztuce sprzedaży oferują istotnie najwięcej. Nie są jednak kiermaszem, po zakończeniu którego można natychmiast podsumować kasę. Są, jak to mówią moi uczeni koledzy, platformą marketingu bezpośredniego. Znakomicie służą biznesowi i całej gospodarce, ale trzeba wiedzieć, czym są współczesne targi i jak działają, żeby nasz udział w targach był owocny. Targi to jest inwestycja marketingowa, z której profity, jak z każdej inwestycji, zbiera się po jakimś czasie.

Czy tego właśnie dotyczy podkreślane w odniesieniu do najnowszej publikacji targowej „Marketing targowy. Vademecum wystawcy”, której jest Pan jednym z autorów, nowoczesne spojrzenie na targi?

Przekonanie, że na targach dokonuje się ogromna, historyczna wręcz transformacja, pojawiło się w Europie kilka lat temu. Okazało się, że środowisko targowe, skupione wokół Polskiej Korporacji Targowej, jako jedno z pierwszych na świecie zwróciło uwagę na konieczność zdefiniowania targów na nowo. To było naprawdę pionierskie myślenie! Przecież do dziś UFI, czyli Światowe Stowarzyszenie Przemysłu Targowego, instytucja wielce zasłużona i szacowna, nie zmieniła oficjalnej definicji targów, którą uchwalono na kongresie UFI czterdzieści lat temu! I nie chodzi tu bynajmniej o jakieś akademickie dysputy, ale o praktyczną wykładnię, czym są targi dzisiaj. A to z kolei jest ważne dla celów edukacyjnych. Polska Korporacja Targowa wpisała w swój program szeroką edukację targową jako swoją misję i w tym przedsięwzięciu byliśmy chyba pierwsi. Z pewnością zaś byliśmy pionierami, jeśli chodzi o publikacje targowe, które objaśniały targi jako instytucję interaktywnego marketingu, a nie miejsce bezpośredniej sprzedaży lub placu wystaw. Oczywiście, środki, którymi dysponuje Korporacja nie wystarczają, żeby edukacja targowa przybrała powszechny charakter. I to jest główny powód tego, że polscy przedsiębiorcy nie korzystają z targów należycie, że marginalizują rolę targów w swoich biznesach. I nie zawsze rozumieją istotę nowoczesnych targów.

Czy targi europejskie i światowe ewoluowały podobnie do targów polskich?

Polskie targi nie należą do awangardy targów europejskich, tym bardziej światowych, chociaż były czasy, że Międzynarodowe Targi Poznańskie lokowano na trzecim, czwartym miejscu w Europie. Poznańskie Targi należą do członków – założycieli UFI, a dzisiejszy szef tych Targów zajmuje bardzo wysokie stanowiska w światowych i europejskich organizacjach targowych. Ale polski rynek targowy jest bardzo młody, ledwie kilkunastoletni i zgodnie z biologią zapada na prawie wszystkie choroby tego wieku. Wyjątkiem są, oczywiście, Targi Poznańskie, które właśnie obchodzą swoje 85-lecie.
Czy polskie targi zmieniały się na podobieństwo targów europejskich i światowych? I tak, i nie, ponieważ nie sposób porównać targów europejskich ze światowymi. Europa to stary kontynent, na którym targi mają bardzo długi rodowód. Upłynęło tysiąc lat, kiedy w Europie ukształtował się pewien etos targowy, pewien obyczaj kupiecki, gdzie targi stały się bardzo ważną instytucją rynkową. Inaczej już wygląda historia targowania w Stanach Zjednoczonych. W USA, gdzie w XIX wieku aktywność targowa była bardzo żywa – pod koniec XX wieku amerykańskie życie targowe osłabło. Z paroma wyjątkami, jak targi sztuki – znakomite zresztą – czy targi motoryzacyjne. Jak pamiętam, Amerykanie nawet na targach europejskich zachowywali się nieporadnie. I nagle w Stanach, które są ojczyzną Internetu, który to Internet miał zastąpić nawet targi – rozpoczął się ogromny boom targowy. Dziś jest to jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się rynków targowych na świecie, gdzie w tej chwili buduje się 44 ośrodki targowe za kwotę 2,5 miliarda dolarów! Z tej nowej, amerykańskiej mody na targi należy wyciągać wnioski, zważywszy, że w tym kraju nic nie dzieje się bez marketingowej przyczyny. Budujące się targi w Ameryce to najlepsza prognoza dla przyszłości targów w ogóle.
Myślę, że polski rynek targowy urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Przede wszystkim cudem jest, że w ogóle powstał. Przecież długa i znakomita historia polskich jarmarków i targów, znanych w całej Europie, z takimi gwiazdami targowymi jak Lwów i Poznań, skończyła się w 1939 roku. Co prawda po wojnie, w 1947 roku, reaktywowano Targi Poznańskie, ale już w 1950 roku je zamknięto, by ponownie otworzyć w 1955 roku. I w tym właśnie roku do Poznania na Targi przyjechało 1,5 miliona Polaków, żeby naocznie przekonać się jak ogromna przepaść dzieli Wschód od Zachodu. PRL miał do targów stosunek ambiwalentny: z jednej strony polska ekspozycja była okazją do politycznej i gospodarczej propagandy, z drugiej zaś – kontakty obywateli z wystawcami i wystawami zachodnimi były niebezpieczne. Więc co rusz pojawiały się pomysły ograniczające rozwój targów. Choćby ten, że kiedy w połowie lat siedemdziesiątych, zgodnie z ówczesnym trendem, z targów czerwcowych wyodrębniono część konsumpcyjną pod nazwą Takon, który odbywał się jesienią – to tamtejszy minister handlu zagranicznego, pan Olszewski zlikwidował Targi Konsumpcyjne, bo „nie będzie dwa razy przyjeżdżał do Poznania na otwarcia targów”. Więc mimo zdegradowania polskiej tradycji targowej, mimo pięćdziesięcioletniej przerwy – rynek targowy w Polsce odrodził się. I to bez jakiejkolwiek pomocy państwa.

Jaka jest przyszłość targów?

W dobrą przyszłość targów nie wątpię. Więcej nawet – przepowiadam ich rychły renesans, i to w wymiarze globalnym, na skalę dotąd niespotykaną. Co prawda, jak mówią, w historii nic dwa razy się nie zdarza, ale dzisiejsza sytuacja cywilizacyjna i kulturowa przypomina tę z wieku XIX, kiedy powstały i ukształtowały się nowożytne targi, które przetrwały w niewiele zmienionej postaci prawie do końca XX wieku.
Istotą targów jest bowiem ich ogromna żywotność i zdolność do rewitalizacji. Chodzi o to, że przemysł targowy posiada taki własny, wewnętrzny, mechanizm samosterujący i samoregulujący, co znakomicie broni targi przed wszelkimi kryzysami i przesileniami historycznymi. Dlatego nie jest prawdą, że targi przechodziły, czy przechodzą, kryzys tożsamości. A już absolutną bzdurą okazały się proroctwa o zmierzchu targów, czy wręcz o końcu epoki targów. Wszystko, co miało targi zabić, w pierwszej kolejności Internet i nowe technologie komunikacyjne, w istocie świetnie targi wzmocniło. Natomiast prawdą jest, że targi, zwłaszcza w Europie, nadal znajdują się w stanie transformacji, to jest przystosowywania się do nowych czasów, które nazywamy epoką wiedzy i informacji.

Czy można przewidzieć jak kształt będą miały targi w przyszłości?

Łatwiej odpowiedzieć na pytanie o przyszłość targów, trudniej przewidzieć ich przyszły kształt. Myślę, że zadecyduje o tym postęp techniczny – kluczowa i podstawowa wartość, dla promocji której nowoczesne targi powstały i która nadal potrzebuje targów.

Dziękuję za rozmowę

Pierwodruk: expovortal 2006 rok

 

Artykuł W jakim kierunku pójdą dalej targi? pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
https://expovortal.com.pl/rozmowy/w-jakim-kierunku-pojda-dalej-targi/feed/ 0
Bez targów nie ma kontaktów handlowych https://expovortal.com.pl/rozmowy/bez-targow-nie-ma-kontaktow-handlowych/ https://expovortal.com.pl/rozmowy/bez-targow-nie-ma-kontaktow-handlowych/#respond Fri, 08 Jun 2018 16:54:41 +0000 https://expovortal.com.pl/?p=659 Krzysztof Mroziewicz – były Ambasador w Indiach, Nepalu i Sri Lance, wybitny znawca tematyki międzynarodowej, dziennikarz, publicysta, komentator „Polityki” i

Artykuł Bez targów nie ma kontaktów handlowych pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
Krzysztof Mroziewicz – były Ambasador w Indiach, Nepalu i Sri Lance, wybitny znawca tematyki międzynarodowej, dziennikarz, publicysta, komentator „Polityki” i TVP.

Jakie znaczenie mają w Indiach targi – czy Indusi lubią targi?
Indusi kochają targi. Indie to świat bazarów. Cała Azja na tym polega, na bazarze się kupuje. Targi to pewien rodzaj kultury bazarowej. Bez targów nie ma kontaktów handlowych. To jest takie jawne przeniesienie bazaru azjatyckiego na warunki europejskie.

Indyjskie targi cieszą się coraz większym zainteresowaniem, także wsród polskich przedsiębiorców. Jak ocenia Pan ich szanse?
Polscy przedsiębiorcy będą mieli szansę jeżeli zaczną być nowoczesnymi przedsiębiorcami. Rzecz nie polega na tym, aby kupić pawilon targowy na dwa dni i wstawić tam coś. Chodzi o to, aby to była oferta, która wzbudzi zainteresowanie. Pamiętam, że najbardziej atrakcyjną ofertą na targach delhijskich była swego czasu ogromna makieta czołgu izraelskiego. Podzielona została na plasterki tak, aby można było zobaczyć co jest w środku. Natomiast myśmy mieli w ofercie „interesującą rzecz”, mianowicie sprzęt ratownika górniczego. Tyle tylko, że kogo to obchodzi….Moim zdaniem nie mamy zielonego pojęcia z czym tam jechać, co tam można sprzedać.

Gospodarka Indii to najszybciej rozwijająca się gospodarka. Czy Indie to chłonny rynek?
To nie jest chłonny rynek. Tam jest bardzo trudno sprzedać. To jest naród bankierów, to jest społeczeństwo świetnie eksportujące, natomiast kupujące niewiele, bo tam niewiele trzeba kupić, żeby przeżyć i rozwijać się dalej. Nasze kultury ekonomiczne nie mają pojęcia o tego typu sytuacji, dlatego że my jesteśmy leniwi, nam się nie chce jeździć. Wie Pani, kto jest największym właścicielem przemysłu stalowego na świecie?

Hindus?
Lakshmi Mittal – Hindus. Kupował huty, kiedy przemysł stalowy się walił, dlatego że Japończycy, którzy produkowali 40 % statków na świecie się z tego wycofali, Koreańczycy się z tego wycofali, a ojciec Mittala miał kuźnię, koło Agry. W ciągu jednego pokolenia właściciel – spadkobierca tej kuźni stał się właścicielem przemysłu stalowego. To w tej chwili drugi najbogatszy człowiek na świecie. Huty w Meksyku, Rumunii, w Niemczech, w Irlandii, w Kazachstanie, w Polsce…- to jego własność. Kiedy wszyscy się wyzbywali tego balastu, on wiedział, że Chiny się rozwijają. W Szanghaju buduje się rocznie więcej wieżowców – tych „drapaczy chmur” niż jest ich w Nowym Yorku.

W takim razie, czy warto w ogóle jeździć na targi do Indii?
Oczywiście. Tam są ogromne pieniądze, tylko trzeba mieć rozeznanie, umieć rozmawiać, a nie sprzedawać łyżkę z dwoma dziurkami do wydobywania makaronu. Indusi to ludzie bardzo inteligentni, znakomicie rozeznani. Polska sprzedawała trochę wojskowego sprzętu pancernego w latach 50 – tych. Teraz Indie mają broń jądrową, rakiety – nie potrzebują starego czołgu. 10 % społeczeństwa to są ludzie bajecznie bogaci. My tego nie wiemy, nie rozumiemy. Uważamy, że to kraj biedy, nędzy, kamasutry. Jak tak będzie dalej to nie sprzedamy tam nic.

A jak to wygląda w drugą stronę – czy przedsiębiorcy indyjscy promują się na targach poza granicami ich kraju? Czy lubią wyjeżdżać na targi?
Bardzo chętnie jeżdżą na targi. Indusi w ogóle bardzo lubią wyjeżdżać, choć trochę się tego wyjazdu boją, bo wedle reguł hinduizmu nie wyjeżdża się nie tylko z kraju, ale nawet z wioski, w której się mieszka.

Trudno zyskać zaufanie indyjskiego partnera handlowego?
Bardzo trudno i tak naprawdę nigdy się tego zaufania nie uzyska. Natomiast trzeba bardzo dobrze znać mentalność Indusów i wtedy oni będą się starali wejść w obszary wiedzy, która może przysporzyć im odrobinę sukcesów.

Targi to dobry sposób?
Innego nie ma. Tak jak już mówiłem wcześniej – bez targów nie ma kontaktów handlowych. Pod tym względem targi indyjskie niczym nie różnią się od targów europejskich. Należy pamiętać jednak o tym, aby mieć bardzo dokładną wiedzę o rynku indyjskim, mieć bardzo dobrą wiedzę na temat tego co tam jest, co tam się dzieje. Bez tego rozeznania nie ma się po co wybierać do Indii.

A kiedy Pan się wybiera ponownie do Indii?
Na razie nie tęsknię za Indiami. Także w najbliższym czasie na pewno nie.

Dziękuję za rozmowę

Z Krzysztofem Mroziewiczem rozmawiała Agnieszka Matczyńska

Pierwodruk: expovortal 2006

 

Artykuł Bez targów nie ma kontaktów handlowych pochodzi z serwisu Expovortal.

]]>
https://expovortal.com.pl/rozmowy/bez-targow-nie-ma-kontaktow-handlowych/feed/ 0